anioł czy diabeł?
Archiwum
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Październik 2008
Listopad 2008
Grudzień 2008
Styczeń 2009
Luty 2009
Marzec 2009
Kwiecień 2009
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Zakładki:
1.Kontakt ze mną:
Sansenoi@gazeta.pl
2.Codziennie...
Agad
Anioł Stróż
Balisz
Degarhugain*
EaR
Hebius
Iceflame
Leo*
Louis
Malwina
Mike Harring
Nemst
Po prostu Marcin
Somehopeforme
Zaczarowany_ogród
3. Coraz częściej:
Gay_Boy*
Hobbitfrodo
Inny25
Miss_crisis
Pan_Tulipan*
Pjotruś Pan
Quidnunc*
Sux
Z życia kobiety
4.Od czasu do czasu...
Abiekt
Anirga
Arrdox
Casperuno
Czarownica zła
Gayowy_Marucha
Harry
Just-gay*
Kiljan_Halldórsson
Kochanek_doskonały
Pitek K.
Roman_J
Seropozytywna
Względność
5.Dopiero poznaję
Blaupunkt
Bromberg
Brooke
Dunmanifestin
_eKate
Kain
Myśli_ukryte
Satis_verborum
Snoopy
Solo_io
Zielony
6. Powroty ;)
Blackrider
Sober
7.Zawieszone?
Coe Coe Tie-Pin
Curz
Marret
Maruda*
Negrey*
Oswajanie
Priestmaxwell
Restless-lunatic
Viljar
Warszawa
Wiatrak*
Xeon*
Życie_z_plusem*
8.Śladami anioła:
Avalon
Dailymotion
Fellow
Grono
Między nami...
Mój orientalnik :P
Nasza klasa
Pajacyk
UW
Wrzuta
Youtube
9.Zatarte ślady:
Cosmo
_eM
Erwin*
Iceman
Martin*
Paweł
Pozytywny
Preest
Prove-en
Punkt G
Qba
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Kategorie: Wszystkie | I hate the world today | I love the world today | absurd | boys, love and sex ;) | codzienność... | friends | ja, ja i tylko ja | miszmasz | rozmówki | studia | sweet boys | sweet home | to co w duszy gra... | widziane, usłyszane, przeczytane... | work
RSS
piątek, 20 listopada 2009
/216/ kontrola :]

brak sił do czegokolwiek a tu dziś (za jakieś 6 godzin :P) trzeba się wykazać w pracy... cóż za ironia. oby tylko moje dzieciaki mnie nie zawiodły... obiecały, że się postarają, ale z ich obietnicami to różnie bywa, heh... więcej wiary w ludzi, więcej wiary - powtarzam sobie od pewnego czasu, ale nie działa :/ choć raz mnie nie zawiodły, raz pokazały na co ich stać, więc może i tym razem pójdzie bez ofiar w ludziach... no chyba, że ja zawiodę, bo to, co przygotowałem wydaje się takie chwiejne i chaotyczne, bleh... no ale to nie moja dziedzina, mam mówić o czym na czym się nie znam :/ nie chcę iść jutro do szkoły, mamo!!! :D dobra, dobra, wiem, dam radę, bo kto jak nie ja? :] prawda? :] a może pójść na L4 jutro? :D Szefowa by mnie zabiła pewnie... heh... idę pod prysznic i spać. trzymać kciuki! :]

a zresztą, i tak dam sobie radę, i bez kciuków :D ;P a na dodanie sobie otuchy ciasteczko (;P):

PS: a w głowie ciągle fragment piosenki z poprzedniej notki : "I'm so much better without you..." lalala ;)

00:10, sansenoi , work
Link Komentarze (10) »
czwartek, 19 listopada 2009
/215/ i żeby było jasne...

"It's alright, OK
I'm so much better without you
I won't be sorry
Alright, Ok
So don't you bother what I do
No matter what you say
I won't return
Our bridge has burnt down
I'm stronger now
Alright , Ok
I'm so much better without you
I won't be sorry..."

 

23:54, sansenoi , boys, love and sex ;)
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2009
/214/ samodestrukcja i samouzdrawianie.

Wiem, wiem, ostatnio piszę tyle, że aż chyba przesada, no ale w końcu blog ma być dla mnie a teraz go jakoś potrzebuję by dojść do ładu z samym sobie. Ostatnio przekonuję się, że jestem za bardzo krytyczny do swojej osoby. Myślałem, że trudno wybaczam przewinienia innym, ale to jeszcze nic w porównaniem z wybaczeniem sobie samemu. Jak popełnię błąd, to potrafię go sobie wytykać długo. Ostatnio czekałem na coś, czekałem na to długo i kiedy zbliżał się termin tego wielkiego wydarzenia, zmiękkłem i wszystko popsułem... na kolejną okazję znowu trzeba czekać długo, o ile znowu wszystkiego nie popsuję. Czasami mam wrażenie, że nie powinienem nazywać się Sansenoi a Samodestrukcja, któż wie, może z czasem taki blog założę... Swoją drogą czasami zastanawiam się czy czasem samodestrukcja to nie jest jakiś rodzaj depresji albo innej dziwnej choroby?

No dobra, coś z innej beczki, bo ile można słuchać marudzenia? ;) Sansenoi wybiera się na studia, papiery już złożone, czekam tylko na decyzję dziekana, yee... Choć składając dokumenty przez chwilę zwątpiłem. Dlaczego? Wyobraźcie sobie taką scenkę... Sansenoi wchodzi do dziekanatu, siedzi tam kobieta i facet... kobieta przemawia ledwo dosłyszalnym głosem:

- Słucham?

Ja: - Chciałbym się zapisać na studia podyplomowe.

Kobieta: - Podyplomowe? - spogląda na mnie jakby pierwszy raz słyszała taki wyraz, potem spogląda na kolegę obok szukając pomocy...

Mężczyzna: - Podyplomowe? - i również paszczę rozdziabia i patrzy na mnie jak na idiotę...

Zapada cisza. Zaczynam myśleć, że robią mnie w konia te dwa zombie (bo facet też przemawiał głosem takim jakby od roku nie jadł :> i oboje jakby w transie byli...). albo rzeczywiście wymyśliłem sobie sam jakieś studia, które tam nie istnieją. Chcę już się wycofywać, gdy nagle pojawiła się trzecia osoba tam pracująca, która, co prawda również miała głos stanowczo za cichy, ale przynajmniej wiedziała, co to studia podyplomowe i wiedziała po co tam jest... heh...

Biorę się za siebie od początku. Koniec siedzenia w łóżku, biorę się dziś za fraki i wyprowadzam na dwór... muszę też coś zjeść, bo od wczoraj nic nie przegryzłem... heh... wiem, wiem, bardzo zdrowy tryb życia prowadzę... matko, i ja jestem nauczycielem... Choć fakt, swoje problemy zostawiam poza szkołą, to tak jakbym zostawiał je przed szkołą przed pracą i zabierał w drodze do domu... Więc rodzice moich uczniów mogą spać spokojnie, co jak co, ale nauczycielem jestem perfekcyjnym, przynajmniej to jedno w życiu mi wychodzi... ha! ;) I do tego jaki skromny jestem, niaf niaf... :D No ale lepiej nie pytać uczniów moich, co o mnie sądzą - wolę żyć w niewiedzy :D :D :D

PS: Jakoś mam wyrzuty sumienia, że męczę czytelników, chyba do wylewania żalów wykorzystam mój ratunkowy blog jednak :]

15:33, sansenoi , studia
Link Komentarze (26) »
poniedziałek, 16 listopada 2009
/213/ poniedziałek

Poniedziałki należą do tych dni, które powinny być zakazane! Wstałem dziś z łóżka, właściwie to ledwie zwlokłem swoje boskie ciało (ups, słyszę śmiech w głowie ;P), zaciągnąłem się do łazienki by zobaczyć swoje cudowne zaspane lico w lusterku, schyliłem się nad umywalką i... i tak bym został, ponieważ coś strzeliło mi w kręgosłupie i nie dawało się wyprostować, bynajmniej nie bez bólu... posłałem kilka wiązanek w stronę Tego u góry (albo Tej u góry, by zaraz nie było, że jestem szowinistą ;P) i dawaj się prostować, bo przecież praca czeka, heh... udało się pomimo łez, które ból jakoś samoistnie spowodował... kurcze, nie wiedziałem, że już taki stary jestem, do dziś... no fakt, bliżej mi do trzydziestki już niż do dwudziestki, lata świetności mam już za sobą... heh... ;)

A tak zmieniając temat... Ostatnio śnię się znajomym, ale co dziwne, nigdy nie śnię im się w snach miłych i przyjemnych a tylko w takich, gdzie ktoś jest mordowany, zakopywany żywcem, kuty strzykawkami lub coś w tym guście (i tym zakopywanym czy mordowanym zazwyczaj jestem ja ;>). Pewnie bardzo mnie lubią i dlatego uśmiercają w snach, skoro na żywo nie mogą... (pewnie uczniowie to i fatazjują o tym by sprać mnie czasami a nie tylko śnią o tym ;P). Choć przyznam, że dziś zaskoczyła mnie moja matka, właściwie wywołała pewien niepokój, a raczej dreszcze, śniłem jej się tej nocy, stałem w jakimś głębokim dole i wołałem usilnie pomocy... normalnie jakby połączenie matki z synem zadziałało, bo rzeczywiście ostatnio moja stabilność psychiczna jest zerowa... Tylko, że ja przed nią ukrywam moje problemy, na co jej dodtakowe zmartwienia a tu masz, wyczuła to jakoś... Ogólnie moja matka to czasem jak medium lub jakaś wróżka, miała już kilka proroczych snów związanych głównie z rodziną. Snów, które okazywały się prawdziwe w stu procentach. Nie będę przytaczał jakich, bo wtedy już całkowicie uznacie mnie za dziwnego a chcę jeszcze troszkę pofunkcjonować w tej społeczności internetowej bez etykietki "wariat" czy "psychol" :D :D :D

Jeszcze w moim humorze nie widzę przebijającego się słońca, nadal niebo zachmurzone, więc proszę się uzbroić w cierpliwość, prognozy mówią, że stan bólu egzystencjalnego (Boshe, jaki trudny wyraz ;P) troszkę potrwa ;) No co, czasami troszkę trzeba poczuć, że jest się człowiekiem, w końcu swoją anielską naturę utraciłem, nie? ;0) A tak serio, to ja na serio rozumiem, że nie zawsze może być dobrze, wkurza mnie tylko fakt, że czasami to przez swoje własne działanie sprawiam, że jest źle.

21:50, sansenoi , codzienność...
Link Komentarze (12) »
niedziela, 15 listopada 2009
/212/ specyficznie.

Coś, co pokrywa się z moimi teoriami życiowymi:

1. "Ktoś powinien był nas poinformować, że tylko nieliczni umierają z nadmiaru miłości. Za to z jej braku ginie wielu, co godzinę, w najdziwniejszych miejscach."

Oj tak, i nie myślę tu tylko o fizycznym umieraniu. Śmierć może mieć również inny wymiar...

2."Piekło w istocie nie ma ci nic nowego do zaoferowania - jedynie to, do czego mniej lub więcej przywyknąłeś..."

Hmm, ten cytat ktoś wykradł z mojej głowy. Czasami przychodzi mi do głowy, że my już żyjemy w piekle, bo przecież na świecie jest masa cierpienia, więc po co dodatkowo jeszcze straszyć nas piekłem. Wolę bardziej optymistyczną wersję, teraz wszyscy jesteśmy w piekle a potem wszyscy udamy się w lepsze miejsce, heh...

3."Tylko poważny stosunek do cierpienia upoważnia człowieka do żartu."

Troszkę przewrotne, ale również w moim stylu.

4."Pamięć może być rajem, z którego nie można nas wygnać, a może też być piekłem, z którego nie można uciec."

O tym całkiem niedawno pisałem (patrz notka 211 :D albo lepiej nie patrz, staram się o niej nie pamiętać :D).

5. "Całe życie ludzkie czymże jest innym, jak nie jakąś komedią, w której każdy występuje w innej masce i każdy gra swoją rolę, dopóki reżyser nie spędzi go ze sceny."

I kolejna myśl wyrwana z mojej głowy. Myśl, która już dawno zrodziła się w zakątkach mego umysłu.

6. "Marność nad marnościami i wszystko marność..." - no właśnie, więc czym ja się przejmuję i tak skończę jako garstka popiołu, przy takiej wizji wszystko przestaje mieć znaczenie, heh...

Cytaty ze strony dla samobójców (oprócz ostatniego ;P), i pomyśleć, że trafiłem tam wpisując w wyszukiwarce słowo "tusz" ;] Ludzie to mają fantazję...

PS: Choć czytając o sposobach zabijania się włączyło mi się czerwone belferskie światełko, dzieciaki nie powinny mieć dostępu do takich rzeczy jakie zostały tam opisane. Dorosły to dorosły, sam decyduje czy chce żyć dalej czy nie, ale dzieci są za młode i byle co może je popchnąć do nierozważnego czynu... No ale internet jest pełen takich rzeczy, rodzice na serio powinni kontrolować, jakie strony przeglądają ich dzieci...

PS2: Dziwnie się czuję, nic nie jadłem od rana i nie chce mi się jeść, siedzę w łóżku, nawet nie ubrałem się dziś, olałem współlokatorów (gdy jeden z nich (Boreasz) wszedł - tak, tak, wypuścili go już ze szpitala, udałem, że śpię byle z nim tylko nie gadać) i nie zapowiada się bym opuścił swoją bezludną wyspę (tzn. mam tu jednego towarzysza - Alfreda, ale chyba pluszowego pieska nie można zaliczyć do populacji mojej wyspy?:P). Dobrze mi tu i tak jakoś bezpiecznie, choć jakoś smutno.

PS3: I skoro już wylewam te wszystkie żale, to jeszcze jedno - dowiedziałem się czegoś o Joshu, moim byłym przyjacielu. Zastanawiam się teraz, dlaczego ja swoim przyjacielom powierzam nawet najbardziej wstydliwe moje sekrety a oni nie potrafią tego zrobić i potem wychodzi tak, że dowiaduję się pewnych rzeczy od innych a powinienem dowiedzieć się ich z ust przyjaciela. A myślałem, że przez cały czas trwania naszej przyjaźni, był ze mną szczery, szczyciłem się takim przyjacielem, Bohe, jaki ja jestem naiwny a myślałem, że już z tego wyrosłem. Wiem jedno, więcej nie zaufam żadnemu pedałowi, bo moi pedalscy "przyjaciele" zawsze robią mnie w konia.

17:24, sansenoi , widziane, usłyszane, przeczytane...
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog